Oficjalne Archiwum Audycji Marka Niedźwieckiego • Strona główna

Australia 2010/2011 — mini dziennik z podróży, część II

Zobacz również część III mini dziennika podróży do Australii »»

13 stycznia 2011
Powrót do Melbourne

Lot
Alice Springs - Melbourne
Numer lotu: QF 797
Boeing 737-800 (winglets) Passenger, przewoźnik Qantas Airways
11:15* Odlot z lotniska Alice Springs Airport
Początek kołowania 11:27 i start o godzinie 11:34
15:25** Przylot na lotnisko Tullamarine Airport w Melbourne (Melbourne, VIC), terminal 1,
Lądowanie o 15:28, zakończenie kołowania 15:34
* godzina 2:45, czwartek 13.01.2011 czasu polskiego (11:15 13.01.2011 czasu lokalnego)
** godzina 5:25, czwartek 13.01.2011 czasu polskiego (15:25 13.01.2011 czasu lokalnego)

12 stycznia 2011
Glen Helen

PanMarek geologiem? Chyba nie, ale geologiczne odkrycia w Ormiston Gorge zapewne zwiedzi. Podobnie jak historyczną misję Hermannsburg założoną przez luterańskich misjonarzy w roku 1870. A co ciekawego można zobaczyć w takiej misji? Podczas spaceru po misji PanMarek zapewne zajrzy do starego Kościoła, budynku misyjnej szkoły, miejscowego muzeum i podziwiać będzie różnego rodzaju dzieła tutejszej sztuki.

Po „another cup of coffee” oraz - tu uwaga - kawałku tradycyjnego niemieckiego! ciasta nasz niestrudzony podróżnik ruszy w dalszą trasę wzdłuż rzeki Finke River podziwiając krajobrazy palmowej doliny oraz Cycad Gorge odkrywając miejsce, w którym było prehistoryczne morze śródlądowe oraz podziwiając tropikalne palmy oraz najrzadsze drzewa na świecie.

W ten oto sposób, PanMarek dotrze do stacji końcowej podróży czyli do Alice Springs oddalonego od miejsca rozpoczęcia podróży o ponad 400 kilometrów.

Jutro czyli trzynastego dnia stycznia pozostanie już tylko podróź powrotna samolotem do Melbourne. Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem wam te miejsca, w których zwiedzał Marek, że niczego nie pomyliłem, bo jak sami wiecie kontaktu bezpośredniego nie było, a wróżenie z fusów nie zawsze wychodzi. Pozostaje nam teraz czekać na relację na blogu z pierwszej ręki okraszoną mnóstwem fantastycznych zdjęć oraz czekamy na informację jak smakuje ogon kangura.

11 stycznia 2011
Kings Canyon

Kings Canyon to miejsce, które można zwiedzać, zwiedzać i tak chyba bez końca. Nasz odkrywca ma w planie wizytę w amfiteatrze, odnaleźć zaginione miasto, spędzić kilka chwil w bujnym w rośliny starożytnym rajskim ogrodzie oraz poznać potęgę południowych i pónocnych ścian kanionu.

Po lanczu Marek usiądzie wygodnie  w klimatyzowanym wnętrzu czterokołowego 4WD pojazdu i wyruszy wzdłuż tzw drogi Czerwonego Centrum (droga w kształcie pętli wokół Uluṟu) na spotkanie z kraterem powstałym po uderzeniu meteorytu przed 140 milionami lat.

Z tamtąd PanMarek uda się do Glen Helen (proszę nie mylić z Czarną Heleną), gdzie spędzi noc.

10 stycznia 2011
Z Uluṟu do Kings Canyon

Noc z niedzieli na poniedziałek pomimo zachmurzenia bardzo upalna. O północy ponad 30 kresek na termometrach. Dziś pobudka skoro świt, aby móc uczestniczyć w magicznym wydarzeniu jakim widok jest wschodzącego słońca nad Uluṟu. Jedyną niewiadomą są chmury, czy przesłonią całe to widowisko czy też będzie barwnie i zapierająco dech w piersiach.

Po śniadaniu PanMarek będzie na własną rękę zwiedzał okolice Ayers Rock. Zapozna się z tradycjami i kulturą tego regionu Australii dokumentując oczywiście to wszystko swoim aparacikiem tak, abyśmy to mogli później oglądać na stronach jego blogu.

Po lanchu nasz odkrywca przeniesie się z Uluṟu do Kings Canyon, który zwiedzać będzie już jutro. A czeka na niego tam mnóstwo atrakcji, o których jutro będą również wzmianki na naszych stronach.

Wiemy już jakie atrakcje czekają na Marka, a teraz króciutko o tym co też na takim „pustkowiu” można zjeść podczas tej eskapady. Oto przykładowe menu:

Śniadanie:
bekon i jajka na grzance podawane z herbatą, mlekiem, Milo i sokiem (Milo to coś w rodzaju soku zrobionego ze słodkiego sorghum)

Lunch:
hamburgery z wielbłąda z pomidorami, burakami serem i sałatką podawane z sosem chilli i sokiem cytrynowym.

Kolacja:
australijska Macadamia Satay z kurczaka, ze świeżymi warzywami, podana na jaśminowym ryżu.

Deser:
ciasto czekoladowe podane z sosem Quandong.

Smacznego.

9 stycznia 2011
Wyprawa na środek kontynentu

To będzie dłuuuugi dzień. Nie tylko z racji faktu, iż trzeba wcześniej niż zwykle wstać, aby zdążyć na czas na lotnisko, ale również dlatego, że wyprawa na środek kontynentu wiąże się ze zmianą strefy czasowej. Tym razem PanMarek będzie musiał cofnąć wskazówki swego zegarka o półtorej godziny.

Ale zanim to nastąpi trzeba dotrzeć do miejsca docelowego pierwszego etapu czyli do Ayers Rock. Na początek prawie półtoragodzinny lot do Sydney. Tam będzie trochę czasu aby wypić orzeźwiającą kawę, a później już wprost do Ayers Rock.

Lot
Melbourne – Sydney
Numer lotu: QF 408
Boeing 737-800 (winglets) Passenger, przewoźnik Qantas Airways
7:00* Odlot z lotniska Tullamarine Airport w Melbourne (Melbourne, VIC), terminal 1, bramka 9
Początek kołowania 7:03 i start o godzinie 7:24
8:25** Przylot na lotnisko Kingsford Smith Airport w Sydney, terminal 3
Lądowanie o 8:32, zakończenie kołowania 8:37
* godzina 21:00, sobota 8.01.2011 czasu polskiego (7:00 9.01.2011 czasu lokalnego)
** godzina 22:25, sobota 8.01.2011 czasu polskiego (8:25 9.01.2011 czasu lokalnego)
Lot
Sydney – Ayers Rok
Numer lotu: QF 728
Boeing 737-800 (winglets) Passenger, przewoźnik Qantas Airways
9:55* Odlot z lotniska Kingsford Smith Airport w Sydney, terminal 3
Początek kołowania 9:49 i start o godzinie 10:04
11:50** Przylot na lotnisko Connellan Airport w Ayers Rock
Lądowanie o 11:29, zakończenie kołowania 11:33
* godzina 23:55, sobota 8.01.2011 czasu polskiego (9:55 9.01.2011 czasu lokalnego)
** godzina 3:20, sobota 9.01.2011 czasu polskiego (11:50 9.01.2011 czasu lokalnego)

Zamieszczona mapka ilustruje jaki ogromny dystans musi pokonać nasz dzielny podróżnik (prawie 2900km) i w które miejsce kontynentu australijskiego musi dotrzeć aby po krótkim odpoczynku i lanchu rozpocznie się jeszcze bardziej wyczerpujący etap II. Wyczerpujący bo w upale!

Tak oto wygląda główny środek lokomocji, którym będzie się przemieszczał PanMarek.

Po przylocie na miejsce nasz odkrywca Australii, znaczy się PanMarek uda się do miejsca swego zakwaterowania, odświeży się, zje obfity lanuch, spakuje aparat, weźmie ze sobą mnóstwo wody do picia, wsiądzie do specjalnego, klimatyzowanego czterokołowca z napędem na każde z tych kół i…

Przez te cztery najbliższe dni nasz odkrywca zwiedzi i będzie podziwiał niesamowite widoki tzw „czerownego centrum” Australii.

Dlaczego czerwonego? Jeśli pozostaniecie z nami to wszystko w ciągu tych kilkunastu godzin się wyjaśni, a Marek N. po powrocie sam opisze swoje wrażenia i dokładnie wszystko zilustruje zdjęciami.

 

Na tym lotnisku (zdjęcie obok) wylądował samalot z Sydney z PanMarkiem na pokładzie.

Kata Tjuta znana również jako góra Olga a właściwie góry Olga to grupa 30 monolitów znajdujących się w pobliżu Uluru. Nazwa Kata Tjuta oznacza po aborygeńsku „wiele głów” i według wierzeń miejscowych plemion jest to miejsce święte.

Monolity są częścią parku narodowego Uluru – Kata Tjuta. Jak sami widzicie dominującym kolorem monolitów jest barwa czerwona stąd też cały ten rejon nazywany jest „Red Center”.

Aby dostać sie na szczyt góry Olga (1096 m n.p.m., około 450 m nad poziom pustyni) PanMarek przejdzie tzw „wietrzną doliną” (the Valley of the Wind). O tym czy rzeczywiście tańczą tam wiatry napisze zapewne po powrocie na swoim blogu.

Powrót do bazy przewidziany jest w czasie niesamowitego i jedynego w swoim rodzaju widoku pustynnego zachodu słońca nad Uluru.

Po kolacji trzeba będzie szybko położyć się spać bo pobudka następnego dnia będzie jeszcze przed wschodem słońca.

8 stycznia 2011
Szwajcarsko–włoska farma lawendowa w Daylesford

Taki oto widok czekał w sobotę na Marka Niedźwieckiego w Daylesford dokąd udał się tuż po łączeniu na żywo z Piotrem Baronem podczas piątkowego podsumowania 2010 roku Listy Przebojów Programu Trzeciego.

6, 7 stycznia 2011
Przeprowadzka do Melbourne, aklimatyzacja do upałów

Lot
Hobart – Melbourne
zakończony
Numer lotu: DJ 1331
Samolot Boeing 737-700 (winglets) Passenger, przewoźnik Virgin Blue
17:50* Odlot z lotniska Hobart Airport w Hobart (Hobart, TAS), terminal 3
STATUS: Początek kołowania oraz start: 17:56***…
POGODA (podczas startu): 18°C, zachmurzenie duże i umiarkowane, ciśnienie: 1010hPa, wiatr, ESE 13km/h, wilgotność: 59%, widoczność: 10km
19:05** Przylot na lotnisko Tullamarine Airport w Melbourne (Melbourne, VIC), bramka 3 (terminal 3)
STATUS: Lądowanie i zakończenie kołowania: 19:01***
POGODA: 30°C, zachmurzenie małe, ciśnienie: 1006hPa, wiatr, SSE 13km/h, wilgotność: 33%, widoczność: 10km
* godzina 7:50 czasu polskiego (17:50 czasu lokalnego)
** godzina 9:05 czasu polskiego (19:05 czasu lokalnego)
*** czas lokalny

Zobacz również część I mini dziennika podróży do Australii »»

Aktualny czas…
Warszawa, Wiedeń Hobart, Melbourne, Sydney Bangkok
Mini dziennik podróży
18.12.2010
Wylot z Warszawy
20.12.2010
Przylot do Hobart
21.12.2010 (dzień #1)
Richmond
22.12.2010 (dzień #2)
Mount Field National Park
23.12.2010 (dzień #3)
Port Arthur
24.12.2010 (dzień #4)
Zwiedzanie Hobart
25.12.2010 (dzień #5)
9:30 - bezpośrednie łączenie z Programem III (w Polsce jeszcze Wigiliny wieczór, godz. 23:30); Cockle Creek - NieDźwiedź na krańcu Australii
26.12.2010 (dzień #6)
W Hobart na Salamanca Market w dzień targowy takie słyszy się rozmowy…; Marzenia o rejsie (z) Diamentową Księżniczką.
27.12.2010 (dzień #7)
Wyprawa na Mount Wellington.
28.12.2010 (dzień #8)
The Taste of Tasmania Festival — ciekawe ile kilogramów przybędzie
Godz. 20:20 czasu lokalnego (10:20 w Polsce) łączenie na żywo z Trójką.
Zakończenie 66 edycji regat Sydney – Hobart.
30.12.2010 (dzień #10)
Mount Wedge, Lake Pedders, łączenie ze studiem Trójki (21:30 czasu lokalnego).
31.12.2010 (dzień #11)
Powitanie 2011 roku - 10 godzin wcześniej niż w Polsce
1.01.2011 (dzień #12)
Leczenie zakwasów, wizyta w ogrodzie botanicznym, leniuchowanie
2.01.2011 (dzień #13)
Wypad na wyspę Bruny Island
3.01.2011 (dzień #14)
Spacery po mieście, odrabianie zaległości w korespondencji
4.01.2011 (dzień #15)
Launceston oraz the Bridestowe Estate Lavender Farm w Nabowla
5.01.2011 (dzień #16)
Pożegnanie z Tasmanią
6.01.2011 (dzień #17)
Przeprowadzka do Melbourne
7.01.2011 (dzień #18)
Melbourne Day, aklimatyzacja do upałów, zmiana fryzury na „upalną”
8.01.2011 (dzień #19)
Lawendowe pole II - w Daylesford
W planach połączenie na żywo z Piotrem Baronem w czasie podsumowania 2010 roku Listy Przebojów Programu Trzeciego około 7:30 czasu lokalnego (21:30 czasu polskiego)
9.01.2011 (dzień #20)
Podróż do środka Australii (lot do Ayers Rock via Sydney), Kata Tjuṯa oraz Uluṟu(Kata Tjuṯa National Park)
10.01.2011 (dzień #21)
Z Uluṟu do Kings Canyon
11.01.2011 (dzień #22)
Kings Canyon
12.01.2011 (dzień #23)
Glen Helen i Alice Springs
13.01.2011 (dzień #24)
Powrót do Melbourne
14–16.01.2011 (dzień #25–#27)
Melbourne, odrabianie zaległości wszelakiej maści, a w sobotę (15.01) rano (7:30) czasu austraijskiego łączenie z Warszawą podczas Listy Przebojów
17–19.01.2011 (dzień #28–#30)
Warrnambool
20.01.2011 (dzień #31)
Powrót do Melbourne via Great Ocean Road + „helilot”
21–24.01.2011 (dzień #32–#35)
Pobyt w Melbourne, zwiedzanie, zakupy płyt, upominków, prezentów, pamiątek i przygotowania do powrotu do kraju
25.01.2011 (dzień #36)
Pożegnanie z Australią
26.01.2011
Witajcie w domu!
 
Zdjęcia z podróży wraz z opisem znajdziecie na blogu Marka Niedźwieckiego.
Relację z Australii przygotowują…
  • Marek Niedźwiecki  —
          marek.niedzwiecki@polskieradio.pl
  • Piotr Szruba  —  piotr@lpmn.pl
mapy pochodzą z serwisu Google Maps
Znajdziesz nas na Facebooku
Australia 2010/2011